Aby osiągnąć sukces (nie mówiąc już o  stabilności finansowej) oprócz dobrego produktu lub usługi trzeba także ułożyć wszystkie elementy marketingowych klocków w jedną stabilną wieżę. Zapraszam do drugiej części poradnika, w której dowiecie się jak coś takiego zbudować i dlaczego to nie jest aż tak trudne.

 

Jak już omówiliśmy w części I, obecność w sieci to fundament każdego dzisiejszego przedsiębiorstwa w tym przedsiębiorstwa społecznego. Poszczególne kanały lub działania to kolejne klocki, które musimy jakoś umieścić w naszym planie marketingowym i zdecydować się, w jaki sposób będą one rozwijane i jaką będą mieć skalę – dlatego postaram się je tutaj przybliżyć.

W pierwszej części napisałem o widoczności na mapach Google i Apple, ale także oznaczaniu fizycznie miejsca. Dzisiaj skupimy się na witrynie web i aktywnym fanpage FB, które są czymś znacznie więcej niż tylko cyfrowymi wizytówkami – to narzędzia, które realnie przekładają się na rozwój Waszej działalności. Bardzo często są to klocki, bez których współczesne przedsiębiorstwo społeczne traci zaufanie, odcina się od beneficjentów i po prostu blokuje własny rozwój.

Strona internetowa – warto czy nie warto?

Czasami PS stają przed trudnym wyborem – czy warto inwestować środki i czas, których zawsze brakuje, w budowę strony, czy to zbędny koszt w dobie social mediów i wizytówek Google?

Ja zawsze przekonuję, że warto, bo wbrew pozorom nie musi to być wielki koszt, a często to właśnie w internecie ktoś po raz pierwszy styka się z Waszą misją, produktem czy usługą. Gdzie, jak nie właśnie tutaj, zaprezentować w szybki sposób, co robicie? Brak strony oznacza czasem po prostu utratę szans na współpracę lub wsparcie. Dodatkowo własna witryna otwiera drzwi do programu Google Grants. Jest to bardzo konkretne wsparcie, dzięki któremu organizacje non-profit mogą otrzymać nawet dziesięć tysięcy dolarów miesięcznie na kampanie w Google Ads. To narzędzie pozwala dotrzeć do tysięcy nowych odbiorców i darczyńców, ale wymaga profesjonalnej strony internetowej, zgodnej z wymogami Google.

Jako JOWES oferujemy Wam pomoc w stworzeniu takiego miejsca w sieci. Udostępniamy organizacjom pozarządowym bezpłatnie, profesjonalne narzędzie DIVI, które współpracuje z systemem WordPress. Pozwala ono na intuicyjne budowanie witryny metodą „przeciągnij i upuść”, bez jakiejkolwiek znajomości programowania. Macie tam do dyspozycji gotowe szablony, moduły galerii czy formularze do obsługi darowizn. Co ważne, narzędzie to pomaga tworzyć strony responsywne, czyli automatycznie dopasowujące się do telefonów i urządzeń mobilnych. Jesteśmy w stanie pomóc spełnić standardy dostępności WCAG poprzez implementację odpowiednich narzędzi. Zadbajcie o to od samego początku, ponieważ dostępność dla osób z niepełnosprawnościami to dziś nie tylko kwestia „mieć lub nie”, ale często twardy wymóg formalny w konkursach grantowych.

Nie odkładajcie stworzenia strony na idealny moment, bo taki po prostu nie nadejdzie.

Zamiast tego polecam podejście znane z metodyki Scrum. Nie czekajcie miesiącami, aż dopracujecie każdy detal do ideału. Wypuśćcie najpierw prostą, działającą wersję strony z najważniejszymi informacjami o Waszej działalności. Warto już zawczasu kupić domenę, żeby nam jej nikt nie zajął. Później dokupić hosting, zainstalować WordPress lub zgłosić się do nas o pomoc oraz krótkie szkolenie i doradztwo.

Potem systematycznie ją rozbudowujcie i ulepszajcie na podstawie własnego doświadczenia lub na podstawie opinii klientów. Lepiej mieć dobrą, funkcjonującą stronę już dziś, niż projekt widmo, który nie przynosi żadnego pożytku Waszej organizacji. Pamiętajcie, że z każdym dodanym elementem Wasza wieża staje się stabilniejsza.

 

Krótki film pokazujący czym jest w wielkim skrócie DIVI

CMS (Content Management System)

Czyli system zarządzania treścią, to specjalne oprogramowanie, które pozwala stworzyć i łatwo edytować witrynę internetową bez jakiejkolwiek znajomości programowania. WordPress jest z kolei najpopularniejszym tego typu systemem na świecie, działającym jak elastyczny fundament, na którym możecie zbudować wszystko – od prostej wizytówki po rozbudowany portal społecznościowy.

JOWES właśnie na nim może pomóc Wam w tworzeniu strony, ponieważ zyskujecie pełną niezależność i własność swoich danych, a dzięki ogromnej społeczności i intuicyjnym narzędziom, takim jak wspomniane wcześniej DIVI, jesteście w stanie samodzielnie rozwijać swój serwis bez konieczności ciągłego opłacania zewnętrznych informatyków.

Czy macie już w organizacji osobę, która mogłaby podjąć się opieki nad taką stroną, czy wolelibyście skorzystać z naszego wsparcia przy stawianiu w niej pierwszych kroków?

Hosting vs Domena

Domena to po prostu dokładny adres, czyli na przykład nazwa ulicy i numer, jak chociażby jowes.pl. Hosting to z kolei ta działka budowlana, na której fizycznie stawiacie swój dom, czyli Waszą stronę internetową. W praktyce jest to wykupione miejsce na specjalnym komputerze, nazywanym serwerem, który jest włączony przez całą dobę i przechowuje wszystkie Wasze teksty, zdjęcia oraz dokumenty. Kiedy klient wpisuje Waszą domenę w internecie, system sprawdza, na jakiej działce stoi Wasz dom i błyskawicznie wyświetla jego zawartość. Podsumowując, domenę opłacacie po to, żeby mieć własny, rozpoznawalny adres w sieci, a za hosting płacicie po to, żeby Wasza witryna miała gdzie fizycznie istnieć i była dostępna dla ludzi we dnie i w nocy.

Program Google Ad Grants

to potężne narzędzie dla podmiotów ekonomii społecznej, Google jednak stawia twarde warunki. zanim pozwoli organizacji korzystać z dziesięciu tysięcy dolarów miesięcznie na darmowe kampanie. Wymogi te opierają się przede wszystkim na bezpieczeństwie, jakości dostarczanych treści oraz maksymalnej przejrzystości Waszej działalności w sieci.

Absolutną podstawą jest posiadanie własnej, głównej domeny internetowej. Organizacja musi być jej prawnym właścicielem, co w praktyce oznacza, że darmowe adresy przypisane do popularnych platform blogowych z miejsca dyskwalifikują Wasz wniosek. Równie ważna dla programu jest kwestia bezpieczeństwa. Witryna musi działać w oparciu o aktywny certyfikat SSL, czyli jej adres zaczyna się od bezpiecznego protokołu HTTPS. Google nie przekieruje ruchu z wyszukiwarki na stronę, która mogłaby w jakikolwiek sposób narazić dane użytkowników. Pamiętajcie też, że strona musi ładować się płynnie i nie może zawierać zepsutych odnośników prowadzących w próżnię – dlatego warto wybierać hostingi albo dedykowane dla Waszego CMS-a, albo po prostu szukać hostingu na technologii SSD NVMe.

Kolejnym niezwykle ważnym aspektem jest merytoryczna zawartość witryny. Weryfikatorzy z Google wymagają, aby strona w jasny, konkretny i wyczerpujący sposób opisywała misję Waszej organizacji oraz realizowane na co dzień działania. Odwiedzający musi od pierwszych sekund rozumieć, jaki problem społeczny rozwiązujecie i komu konkretnie pomagacie. Publikowane treści muszą być unikalne i mieć realną wartość dla czytelnika. Strony, które składają się głównie ze skopiowanych z innych serwisów artykułów lub posiadają puste, niedokończone zakładki, zostaną po prostu odrzucone podczas oceny.

Dla przedsiębiorstw społecznych kluczowe jest również odpowiednie wyważenie proporcji między działalnością rynkową a misją. Prowadzenie sprzedaży produktów czy usług na stronie jest dozwolone, ale generowany zysk musi w widoczny sposób wspierać Wasze cele statutowe. Komercyjny charakter witryny nie powinien przyćmić jej społecznego przekazu. Ponadto na stronie obowiązuje całkowity zakaz wyświetlania reklam zewnętrznych podmiotów, w tym korzystania z systemu Google AdSense czy linków afiliacyjnych. Grant od Google ma służyć wyłącznie promowaniu Waszych działań dobroczynnych.

Na stronie musicie umieścić łatwe do znalezienia i pełne dane kontaktowe, w tym fizyczny adres podmiotu. Jeśli na stronie prowadzicie zbiórkę darowizn lub przyjmujecie płatności, cały ten proces musi być zabezpieczony i bardzo czytelnie opisany dla darczyńcy. Zaufanie to waluta, na którą Google zwraca szczególną uwagę, więc jeśli pokażecie się jako rzetelny i bezpieczny podmiot, ta niezwykle cenna dotacja reklamowa znajdzie się w Waszym zasięgu.

Fanpage – szansa i broń obosieczna

Drugim filarem obecności w sieci są w dzisiejszych czasach Facebook oraz Instagram, które służą do komunikacji i budowania zaangażowanej społeczności. Warto pamiętać o tym, że to trochę broń obosieczna – mamy też tutaj do czynienia czasami ze zjawiskiem antymarketingu. Fanpage, który ma zaledwie kilkanaście polubień, działa na potencjalnych partnerów odstraszająco. Brak odpowiedzi na komentarze albo po prostu nieprzychylne komentarze, na które nie ma reakcji… to wszystko sugeruje, że organizacja jest martwa lub po prostu nie budzi zaufania. Czasami lepiej wcale nie zakładać profilu, niż zostawić go w takim stanie. Jeśli decydujecie się na start, zróbcie to z głową. Poproście na początek wszystkich znajomych, rodzinę i partnerów o polubienie strony, bo to da Wam niezbędny punkt wyjścia. Pamiętajcie, że warto od razu pomyśleć o spójnej identyfikacji wizualnej postów, która nawiązuje do logo i/lub strony web.

Aby ruszyć z miejsca, warto zainwestować chociaż niewielki budżet w płatną kampanię reklamową, która przyciągnie osoby spoza Waszej bańki. Z budżetem lub bez – zdecydowanie polecam postawić na format wideo, a w szczególności krótkie rolki, które – pamiętajcie – tworzymy w innym formacie niż kiedyś: pion, nie poziom 😅 Oczywiście oprócz tego dobry telefon, trochę kreatywności… ach, i zadbajcie też – jeśli będziecie mówić – o mały mikrofon. Tzw. krawatowy kosztuje niewiele, a mocno poprawi Wasz przekaz i to, co mówicie.

Algorytmy Facebooka i Instagrama mocno promują obecnie takie treści, co daje najlepsze zasięgi. Krótki film to świetny sposób, aby naturalnie i prawdziwie opowiedzieć o tym, co robicie dobrego dla lokalnej społeczności. Taka forma komunikacji buduje więź, ociepla wizerunek i realnie zwiększa rozpoznawalność Waszego przedsiębiorstwa. Nie czekajcie na wielkie budżety reklamowe, zacznijcie działać z tym, co macie pod ręką.

Poniżej – tak wyglada pulpit WordPress – kliknij w obrazek, aby poczytać więcej.

Podsumowanie

Było już A i właśnie powiedzieliśmy B, a to już naprawdę dużo. Wynika z tego, że podstawą skutecznego marketingu przedsiębiorstwa społecznego jest budowanie rozpoznawalności i kapitału marki. Prawidłowe oznaczenie siedziby czytelnym szyldem oraz plakatem o otrzymanych dotacjach to pierwszy dowód na to, że działacie transparentnie i faktycznie istniejecie. Tę obecność musicie od razu przenieść na grunt cyfrowy, zakładając darmowe wizytówki w Google Maps i Apple Maps. Bez tych fundamentów organizacja sprawia wrażenie zamkniętej lub nieaktywnej, co od samego początku podkopuje zaufanie potencjalnych partnerów, klientów i beneficjentów.

Drugim etapem jest uruchomienie własnych kanałów komunikacji, czyli bezpiecznej strony internetowej i/lub tętniącego życiem fanpage’a na Facebooku. Profesjonalna witryna (niekoniecznie pracochłonna, to nie musi być wielki serwis) będzie Waszą główną wizytówką i, kto wie, może przepustką do pozyskania ogromnego budżetu reklamowego z programu Google Grants. Z kolei Facebook to miejsce na codzienne budowanie relacji, gdzie najlepiej sprawdzają się autentyczne, krótkie formy wideo pokazujące Waszą misję lub działalność i produkty w praktyce. Najważniejsze to zacząć działać i unikać „błędów zaniechania” i braku.

Zbyszko Kabziński

Doradca specjalistyczny
ds. marketingu