Zaczynali w 2016 roku od jednej klubokawiarni przy ulicy Mielczarskiego i sześciu pracowników z niepełnosprawnościami. Dziś Spółdzielnia Socjalna „Jasne, że Alternatywa 21” prowadzi też kawiarnię w szklanym pawilonie na Starym Rynku i Zakład Aktywności Zawodowej, w którym pracuje 30 osób. Z jej współtwórcą rozmawiamy o dziesięciu latach łączenia gastronomii z misją, o kawie, której nikt nie powinien kupować z litości, i o tym, co dziś zrobiłby inaczej.
Zdjęcie – Daniel Wróblewski
[Na zdjęciu podczas Festiwal Kultury Alternatywnej eFKA – od lewej Izabela Trojanowska, Paulina Fronczak, Paweł Bilski i Krzysztof Berendt]
Czy dobrze liczę, że to już 10 lat? Z tego, co pamiętam, zakładaliście Spółdzielnię jeszcze z miastem, stąd nazwa „Jasne, że Alternatywa 21”. Pamiętasz, od czego się zaczęło?
Sam trochę nie mogę uwierzyć, jak szybko ten czas minął. Spółdzielnia została powołana w 2016 roku wspólnie przez Fundację Oczami Brata i Miasto Częstochowa. Zaczynaliśmy od bardzo konkretnej potrzeby. Widzieliśmy osoby z niepełnosprawnościami, które kończyły edukację, uczestniczyły w różnych formach rehabilitacji czy aktywizacji, ale później często pojawiało się pytanie: co dalej?
Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym człowiek nie będzie tylko uczestnikiem projektu czy „podopiecznym”, ale przede wszystkim pracownikiem – będzie miał swoje obowiązki, wynagrodzenie, odpowiedzialność, relacje ze współpracownikami i klientami. Pierwszym takim miejscem była Klubokawiarnia Alternatywa 21 przy ulicy Mielczarskiego. Zaczynaliśmy od sześciu osób z niepełnosprawnościami. Dzisiaj, po dziesięciu latach, skala tego przedsięwzięcia jest zupełnie inna.
Sama „Alternatywa” od początku miała być właśnie alternatywą – dla bierności, izolacji i przekonania, że osoba z niepełnosprawnością ma bardzo ograniczony wybór, jeśli chodzi o aktywność zawodową. Chcieliśmy pokazywać, że może być inaczej.
Czym dzisiaj zajmuje się Spółdzielnia Socjalna „Jasne, że Alternatywa 21”? Wiem, że prowadzicie kolejny lokal na Starym Rynku. Opowiedz coś więcej.
Dzisiaj jesteśmy już zdecydowanie czymś więcej niż jednym lokalem gastronomicznym. Nadal prowadzimy Klubokawiarnię Alternatywa 21 przy ulicy Mielczarskiego – miejsce, od którego wszystko się zaczęło. Mamy też Kawiarnię Alternatywa 21 na Starym Rynku. Ten drugi lokal działa od 2021 roku i jest dla nas bardzo ważny, bo znajduje się w samym sercu miasta.
Oczywiście sprzedajemy kawę, przygotowujemy lunche, domowe obiady, obsługujemy gości – czyli funkcjonujemy jak normalna gastronomia. I to słowo „normalna” jest tutaj dla mnie bardzo ważne. Nie chcemy, żeby ktoś przychodził do nas z litości albo dlatego, że „trzeba pomagać”. Chcemy, żeby wracał, ponieważ dostał dobrą kawę, dobry obiad, dobrą obsługę i dobrze się u nas czuł.
Jednocześnie każdy taki zakup ma dodatkowy wymiar, bo pomaga nam tworzyć i utrzymywać miejsca pracy dla osób z niepełnosprawnościami. To jest właśnie ekonomia społeczna w praktyce – działalność gospodarcza, która jednocześnie realizuje bardzo konkretny cel społeczny.
Czy pod dachem Spółdzielni znajduje się również Zakład Aktywności Zawodowej? Z tego, co wiem, to nieszablonowe podejście.
Tak. W czerwcu 2024 roku rozszerzyliśmy działalność o Zakład Aktywności Zawodowej. Obecnie ZAZ zatrudnia 30 osób. To dla nas bardzo ważny etap rozwoju całego modelu, ponieważ możemy jeszcze szerzej prowadzić aktywizację zawodową osób z niepełnosprawnościami.
I rzeczywiście, być może jest to podejście trochę nieszablonowe, ale my od początku nie chcieliśmy budować pojedynczych, oderwanych od siebie projektów. Bardziej interesuje mnie stworzenie pewnego systemu czy ścieżki. Człowiek może potrzebować najpierw większego wsparcia, później może nabierać doświadczenia i samodzielności, a w kolejnym etapie być może wejść na otwarty rynek pracy.
W ZAZ-ie, przy wsparciu instruktorów, pracownicy uczą się konkretnych kompetencji zawodowych, ale też rzeczy, których często nie da się nauczyć podczas kursu: odpowiedzialności, punktualności, współpracy, kontaktu z klientem, radzenia sobie z trudniejszym dniem. Praca daje coś jeszcze – poczucie sprawczości. I moim zdaniem tego nie da się przecenić.
Co, Twoim zdaniem, jest największą wartością pracy w spółdzielni socjalnej – zarówno dla pracowników, jak i dla klientów?
Dla pracownika największą wartością jest to, że jest pracownikiem. Może to zabrzmieć banalnie, ale naprawdę nie jest.
Osoby z niepełnosprawnościami przez dużą część swojego życia bywają postrzegane przez pryzmat pomocy: ktoś im pomaga, ktoś coś dla nich organizuje, ktoś podejmuje decyzje. W pracy role się zmieniają. To pracownik przygotowuje obiad, podaje kawę, obsługuje klienta, wykonuje usługę. Ktoś na niego liczy. Otrzymuje wynagrodzenie za swoją pracę. Ma obowiązki, ale ma też swoje prawa. Buduje niezależność.
A dla klientów największą wartością jest chyba możliwość przekonania się, że różnorodność jest czymś całkowicie naturalnym. Nie potrzebujemy wielkich kampanii społecznych, jeżeli człowiek może po prostu przyjść na kawę i spotkać osobę z niepełnosprawnością, która go profesjonalnie obsłuży.
Wtedy bardzo wiele stereotypów znika samoistnie.
„Nie potrzebujemy wielkich kampanii społecznych, jeżeli człowiek może po prostu przyjść na kawę i spotkać osobę z niepełnosprawnością, która go profesjonalnie obsłuży.”
Podziel się swoim doświadczeniem w prowadzeniu działalności związanej z branżą gastronomiczną, szczególnie w Częstochowie. Z jakimi największymi wyzwaniami mierzycie się obecnie?
Gastronomia nauczyła mnie ogromnej pokory. To jest bardzo wymagająca branża: wysokie koszty, zmieniające się ceny produktów, koszty energii i pracy, sezonowość, duża konkurencja, zmieniające się oczekiwania klientów. A my dodatkowo łączymy dwa światy – biznes i misję społeczną.
Największym wyzwaniem jest więc znalezienie równowagi. Nie możemy powiedzieć: „jesteśmy podmiotem społecznym, więc wynik ekonomiczny nas nie interesuje”. Interesuje nas, ponieważ trzeba zapłacić wynagrodzenia, rachunki, kupić produkty i utrzymać miejsca pracy. Z drugiej strony nie jesteśmy też klasycznym biznesem nastawionym na maksymalizowanie zysku.
Musimy jednocześnie dbać o jakość usługi i dawać pracownikom takie wsparcie, jakiego potrzebują.
Częstochowa jest pod tym względem ciekawym miastem. Mamy bardzo dużo potencjału, ale cały czas potrzebujemy budować świadomość, że odpowiedzialny zakup może mieć znaczenie. Lokalna firma zamawiająca u nas catering albo mieszkaniec przychodzący na obiad podejmuje małą decyzję ekonomiczną, która w praktyce pomaga utrzymać czyjeś miejsce pracy.
Oprócz dotacji z JOWES korzystaliście z innych instrumentów wsparcia. Czy wyobrażasz sobie start takiego biznesu społecznego bez takiej pomocy?
Start bez wsparcia byłby niezwykle trudny. Przy uruchamianiu pierwszej klubokawiarni otrzymaliśmy środki m.in. na utworzenie miejsc pracy dla osób z niepełnosprawnościami i wyposażenie lokalu. Było też wsparcie przedsiębiorców i partnerów. Przy uruchamianiu kawiarni na Starym Rynku po raz kolejny ważną rolę odegrała również pomoc Jurajskiego Ośrodka Wsparcia Ekonomii Społecznej.
Tego rodzaju instrumenty są potrzebne, ponieważ biznes społeczny rozpoczyna działalność z inną strukturą kosztów i innym celem niż typowy biznes komercyjny. Szczególnie na starcie potrzebuje kapitału, wyposażenia, doradztwa czy możliwości utworzenia stanowisk pracy.
Ale jednocześnie zawsze podkreślam, że dotacja nie może być modelem biznesowym. Dotacja może pomóc wystartować albo zrobić kolejny krok, ale później trzeba sprzedawać usługi, zdobywać klientów, pilnować kosztów i jakości.
Najlepszym wsparciem ekonomii społecznej w dłuższej perspektywie jest po prostu klient.
„Dotacja nie może być modelem biznesowym. Najlepszym wsparciem ekonomii społecznej w dłuższej perspektywie jest po prostu klient.”
Jakie są plany „Jasne, że Alternatywa 21” na najbliższe lata?
Przede wszystkim chcemy wzmacniać to, co już stworzyliśmy. Dziesięć lat działalności pokazało nam, że ten model działa, ale też że trzeba go cały czas rozwijać.
Chcemy tworzyć kolejne możliwości zatrudnienia i rozwoju zawodowego dla osób z niepełnosprawnościami, profesjonalizować nasze usługi i zwiększać współpracę z biznesem. Bardzo zależy mi na tym, żeby firmy z Częstochowy i regionu patrzyły na nas nie tylko jako na organizację społeczną, którą można wesprzeć, ale jako na normalnego partnera biznesowego, któremu można zlecić usługę.
Chcemy również rozwijać ZAZ i dalej budować ścieżkę prowadzącą do większej samodzielności naszych pracowników. Miarą naszego sukcesu nie jest dla mnie tylko liczba sprzedanych kaw czy obiadów. Jest nią także to, że ktoś dzięki pracy nabiera odwagi, kompetencji i z czasem może zrobić następny krok w swoim życiu.
Na koniec – czy gdybyś mógł cofnąć czas, zrobiłbyś coś inaczej? Czy myślałeś o tym?
Oczywiście. Po dziesięciu latach człowiek widzi mnóstwo rzeczy, które dzisiaj zrobiłby szybciej, inaczej albo bardziej profesjonalnie.
Pewnie wcześniej położyłbym jeszcze większy nacisk na myślenie biznesowe. W działalności społecznej bardzo łatwo koncentrować się na misji – bo właśnie z niej wszystko wyrasta. Ale żeby ta misja mogła trwać przez dziesięć czy dwadzieścia lat, potrzebuje stabilnych fundamentów ekonomicznych.
Z drugiej strony nie chciałbym zmieniać tej odwagi, którą mieliśmy na początku. Gdybyśmy wtedy wszystko przeliczyli, przewidzieli wszystkie problemy i rozpisali wszystkie ryzyka, być może… nigdy byśmy nie wystartowali.
Czasami trzeba zrobić pierwszy krok i dopiero później uczyć się kolejnych.
Na pewno popełniliśmy przez te lata błędy. Ale mam takie podejście, że dobrze wykorzystany błąd staje się doświadczeniem. Najważniejsze jest to, że po dziesięciu latach nadal tu jesteśmy, rozwijamy działalność i zatrudniamy kolejne osoby.
Gdybyś miał jednym zdaniem zachęcić mieszkańców i lokalne firmy do korzystania z usług Alternatywy 21, to co by to było?
„Przyjdź do Alternatywy 21 nie po to, żeby nam pomóc, ale po dobrą usługę – a przy okazji sprawisz, że Twoje pieniądze zrobią coś naprawdę dobrego.”
Wpadnij na kawę
Dwa lokale spółdzielni, oba w centrum Częstochowy
Klubokawiarnia Alternatywa 21
ul. Mielczarskiego, Częstochowa
Tu wszystko się zaczęło – w 2016 roku.
Kawiarnia Alternatywa 21
ul. Stary Rynek 1, Częstochowa
tel. 577 527 360
ROZMÓWCA
Paweł Bilski
Spółdzielnia Socjalna „Jasne, że Alternatywa 21”
Spółdzielnia socjalna założona w 2016 roku przez Fundację Oczami Brata i Miasto Częstochowa. Prowadzi Klubokawiarnię Alternatywa 21 przy ul. Mielczarskiego, Kawiarnię Alternatywa 21 na Starym Rynku oraz – od czerwca 2024 roku – Zakład Aktywności Zawodowej, który zatrudnia 30 osób z niepełnosprawnościami. Przedsiębiorstwo społeczne wspierane przez Jurajski Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej.
Rozmawiał
Łukasz Bednarczyk
Doradca kluczowy



